Pandemia a nasze dzieci

Pandemia weryfikuje z całą mocą, jak oddziaływania wychowawcze wpływają na dzieci i czego je nauczono.

Najwięcej uczymy się na własnym doświadczeniu i może czas przyjrzeć się naszym oddziaływaniom wychowawczym w stosunku do dzieci, które w chwili obecnej weryfikuje dotkliwie  sytuacja związana z pandemią.

Właśnie teraz, gdy zostały zamknięte szkoły z powodu pandemii, dzieci w klasach 0-3 najbardziej boleśnie zderzyły się z realnym życiem, to jest taki pierwszy moment  w życiu dziecka, kiedy zostaje bez rodziców. Nie jest to przedszkole, gdzie dziecko otoczone było stałą opieką i wsparciem. Teraz dziecko musi poradzić sobie z wieloma czynnościami samo, musi podejmować decyzję, musi szybko koncentrować się na różnych zadaniach.  Co ważne musi też uważnie słuchać. Dziecko często staje bezradne wobec najprostszych wyzwań, nie ma też nauczyciela na „wyciągnięcie ręki”. Jest zdalne nauczanie, nowa, zupełnie nieznana sytuacja. Szansa czy zagrożenie?

Może należałoby przyjrzeć się, dlaczego dziecko w domu nie radzi sobie kompletnie z nauką? dlaczego czeka na każdą pomoc? dlaczego nie jest w stanie się skoncentrować?

Dlaczego tak się dzieje?

Może z tej pandemii będzie jakaś korzyść, może zastanowimy się jak wychowywać nasze dzieci żeby w sytuacjach trudniejszych mogły sobie poradzić, jakie będą potrzebne kompetencje w przyszłości?

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na  zachowanie dzieci ma wpływ nadopiekuńczość rodziców, czy wypływa ona z lęku, czy z lenistwa czy z prawdziwej troski o dziecko, to dla dziecka  zawsze jest destrukcyjna.

Jeżeli wyręcza się dziecko we wszystkim, to skraca się czas na zdobywanie doświadczenia i rozwiązywania różnych problemów, a rodzic „oszczędza czas”.  W konsekwencji dziecko po prostu nie ma doświadczeń i się nie uczy, nie nabywa kompetencji potrzebnych do funkcjonowania w społeczeństwie.

Dziecko jest zalewane bardzo dużą ilością bodźców, a dorośli akceptują wszystko co chce. Nikomu nie przeszkadza spędzanie długiego czas dziecka przed telewizorem i mało ruchu. Rodzicom również nie przeszkadza, to że dziecko w swoich wypowiedziach bardzo często posługuje się kilkoma słowami i jest chaotyczne, przecież wiedzą co maluch chce powiedzieć. Co więcej, dorośli wiedzą lepiej co jest dla dziecka najlepsze i co myśli.

Problem w komunikacji z dzieckiem jest ogromny.  Dorośli pytają ale nie czekają na odpowiedź, sami zasugerują odpowiedź. Czy dziecko uczy się koncentracji?  nie !

Ile razy należy powtarzać  jakieś zdanie czy pytanie żeby dziecko nawiązało kontakt?

Z czego to wynika ?

Odpowiedź jest z tych trudno akceptowalnych. Po prostu kontakt z dzieckiem  jest bardzo powierzchowny,  z brakiem  wzajemnego szacunku. Dorosły rzuca coś w powietrze ale nie słucha już odpowiedzi. Dziecko  lekceważy dorosłego, bo tak zostało wychowane, bo taki ma codzienny przykład, bez poszanowania innych, bez skupiania się na tym co mówią, co myślą, co czują.

Dziecko jest wyręczane w każdej najdrobniejszej czynności, ale czy aby na pewno dla dobra dziecka czy bardziej wygody dorosłego.

Nagle szok. Dziecko właśnie rozpoczęło naukę w szkole, musisz usiąść do komputera z którym radzi sobie świetnie i nagle okazuje się że uczestnictwo w zajęciach lekcyjnych jest koszmarem. Dziecko nie jest w stanie się skoncentrować, nie słyszy co pani mówi, nie potrafi odpowiedzieć na proste pytania.

Czego dziecku brakuje?

Dziecko nigdy nie musiało się koncentrować, bo nigdy do tej pory nie musiało słuchać. Jedno polecenie czy pytanie trzeba dziecku powiedzieć kilkukrotnie.

Forma proszę, dziękuję, itd. jest formą grzecznościową, którą  dziecko traktuje jako przyzwolenie na nie reagowanie. Nie nauczono dzieci, że forma proszę jest również poleceniem tylko po prostu ładnie ujętym z pełnym szacunkiem.

Teraz nadopiekuńczość odbija się można powiedzieć „czkawką”. Właśnie  teraz zbierane są owoce nadopiekuńczości.

Jak dziecko ma sobie poradzić przed tym nieszczęsnym komputerem w trakcie zdalnych lekcji? Musi szybko wyciągnąć zeszyty, Czy ma wykonać polecenie, gdy nauczyciel prosi? Jeżeli jest pytanie, to czy musi odpowiedzieć, jak długo może się zastanawiać?

Zaczyna się denerwować i działania dezorganizuje stres. Następuje  brutalne zderzenie z rzeczywistością.

Dzieci mają wystarczającą wiedzę do podjęcia nauki w szkole. Nie mają za to umiejętności, które są niezbędne w edukacji szkolnej.

Dzieci są niesamodzielne, może więc paradoksalnie pandemia przyniesie jakieś korzyści może uświadomi, że za mało poświęcono dziecku czasu w nauczeniu go życia bez rodzica. Stworzono nadmierny klosz i w sytuacjach atypowych czy po prostu nowych, dziecko sobie nie radzi. Może za mało poświęcono czasu na edukację tego co jest najważniejsze, na wyposażenie dziecko w kompetencje przystosowania do życia.

Chcąc wspomóc dzieci i rodziców w tym trudnym czasie uruchamiamy zerówkę w styczniu 2021r.

Zerówka http://przedszkole-wwz.pl/zapraszamy-dzieci-5-i-6-letnie-do-naszej-zerowki/

#autyzm #terapiaautyzm #przedszkolak #białołęka